wtorek, 23 kwietnia 2013
Love burned
Piszę nowy post choć wiem,że z każdym kolejnym pokazuję siebie coraz bardziej.Tym razem drukuję te literki i zastanawiam się jak to ująć.Znalazłam się w bardzo zaskakującym położeniu z którego ciężko mi jest wykonać jakikolwiek ruch.Od bardzo dawna czułam, że coś się wypaliło i skończyło. Zatrzasnęły się drzwi od bardzo wielu wspomnień i tylu lat. Wszystkie wspólne dobre chwile poszły w niepamięć zatarte przez ostro jaskrawe złośliwości i gniew. Szukając szczęścia pogubiłam wszystko to co było we mnie tak ''wyjątkowe''czyli zdolność do surowego spojrzenia i oceny sytuacji.Z czasem zniknął gdzieś blask z oczu i moja młodzieńcza radość, którą zarażałam wszystkich wokół siebie.Teraz już dotarło do mnie jak wygląda moje codzienne szare życie nie mające przyszłości, a przynajmniej nie taką o jakiej marzyłam. Po raz n-ty udowodnił mi jak mało dla Niego znaczę i że nie ma w jego życiu miejsca dla mnie.Szkoda tylko że coś o co kiedyś tak zabiegałam i ceniłam zniszczyło mnie od środka.Zgasiło każdą nawet najmniejszą iskierkę radości i mojego zapału. Teraz choć wydawało mi się że mogę to ogarnąć i uratować zdaję sobie pytanie czy naprawdę tego chcę?. Czy wystarczy mi siły i cierpliwości by znieść kolejną dawkę przykrych słów,gestów przepełnionych pogardą. W każdym razie wiem że jestem w stanie znieść bardzo dużo z kamienną twarzą tak jakbym nie miała uczuć.Staram się nie pokazywać słabości i ogromnego rozgoryczenia.Wracając do mojego sterylnego świata, zaczynam się zastanawiać czy spotka mnie coś innego niż odrzucenie i samotność. Nagle los postawił mi kolejnego faceta na drodze. Cała historia zaczęła się od koleżeńskich krótkich pytań na Jego audycji zadawanych przez Młodego. Potem nasze radio, fb ,gg ,skype i telefon. Tym bardziej dziwne jest to że poznaliśmy się zupełnie przypadkiem, ja zafascynowana Jego głosem coraz częściej słuchałam audycji,które prowadził. Początkowo zwykła nie winna znajomość z żartami w tle serwowanymi przez naszą ekipę radiową o lekko erotycznym zabarwieniu. Z biegiem czasu i bliższym poznaniu te żarty, którymi sypali przyjaciele zmieniły się w nasze prywatne rozmowy.Po lubiłam Go choć nie sądziłam że w ogóle wdam się w bliższe relacje z nowym prezenterem.On bardziej obeznany w prowadzeniu audycji dzielił się swoją wiedzą i umiejętnościami ze mną i resztą ekipy.Tym że był wesoły i dość rozmowny wkupił się w nasze zgrane towarzystwo.Czytając jak para z ekipy słodzi sobie czułościami na czacie radiowym poczułam pustkę i osamotnienie.Szukając jakiegoś śmiesznie błahego pocieszenia pomyślałam że dla zapełnienia tej pustki miło było by móc z kimś tak popisać jak oni.Więc czystym żartem rozpoczęliśmy z Nim podobną konwersację.Każdego kolejnego dnia żarty zmieniały się w taki specyficzny flirt.W pewnym momencie zapalił mi się w głowie alarm ostrzegawczy bo stąpałam po coraz cieńszym lodzie.No i stało się jasne że to już nie przyjaźń ....W tym samym czasie kiedy uświadomiłam sobie, że kolega z radia troszkę inaczej mnie traktuje kończył się i to dosłownie mój siedmioletni związek. Kwestią czasu było to kiedy oficjalnie zostanę singlem.Długo nie musiałam czekać 21 kwietnia szlak wszystko trafił.Żal ogarnął mi serce że musiałam tak wiele znieść by w końcu zostać odstawiona w kąt jak nie potrzebna zabawka.Zanim zaczęłam się rozsypywać nie wiem już po raz, który przyszedł mi z pomocą mój Cudowny najwspanialszy w świecie przyjaciel.Swoją trzeźwością umysłu i mądrymi argumentami pokazał mi że nie ma czego żałować i nad czym rozpaczać.Na chłodno poprosił bym sobie prze kalkulowała czego jest więcej złego czy dobrego. Po sumiennym przemyśleniu całej sytuacji doszłam do prostego wniosku, który na dobrą sprawę był dość oczywisty.Wkładałam w to całe swoje serce mimo to że nie raz zostało podeptane.Wyszło na to że to ja chciałam na siłę wierzyć że to przetrwa.Starając się zająć czymś innym i skupić myśli na innych ludziach coraz częściej rozmawiam z chłopakiem z radia.Odkąd pojawił się w ekipie radia a potem na polu prywatnym w moim życiu wniósł bardzo dużo radości,uśmiechu,słońca i kolorów.Intryguje mnie bo jest moim zupełnym przeciwieństwem.Jak ogień i woda. Ja wesoła, energiczna, spontaniczna, nie ogarnięta i zwariowana a On spokojny, poukładany, cichy,ciepły i taki pokorny.Wzbudza dawno zapomniane uczucia.Kurcze ironia losu żeby dostrzec kogoś tak miłego musiałam dostać nie źle po tyłku by otrzeźwieć. Znajomość się zmienia zobaczymy na co tym razem przyjdzie mi się przygotować.W każdym razie chcę by to zachwycenie Jego osobą było jak najdłuższe bo sprawia że staje się zupełnie inna.Pomaga mi razem z moim Nie ocenionym przyjacielem, podnieść się z tego dołka w jakim jestem rozłożyć na nowo skrzydła i oddychać już bez problemów i trosk codzienności.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz